Nie próbuj być oryginalny. Bądź obecny.

Nie próbuj być oryginalny. Bądź obecny.

 

Oryginalność jest jednym z najbardziej przecenianych pojęć w fotografii. Wielu początkujących twórców zaczyna od pytania, jak zrobić zdjęcie, którego nikt wcześniej nie zrobił. Jak znaleźć własny styl. Jak wyróżnić się spośród tysięcy obrazów publikowanych każdego dnia.

To zrozumiałe. Żyjemy w kulturze, która nieustannie zachęca do bycia wyjątkowym. Problem polega na tym, że świadoma pogoń za oryginalnością bardzo często prowadzi do czegoś przeciwnego. Zamiast własnego języka pojawia się poza. Zamiast autentycznego spojrzenia pojawia się chęć odróżnienia się za wszelką cenę.

Tymczasem większość naprawdę poruszających fotografii nie powstaje z potrzeby bycia innym. Powstaje z uważności.

Zamiast pytać siebie, jak stworzyć obraz, którego nikt wcześniej nie widział, warto zadać pytanie znacznie prostsze:

Co naprawdę widzę?

Nie to, co wiem o fotografowanym miejscu. Nie to, co podpowiadają setki zdjęć obejrzanych wcześniej. Nie to, co wydaje się atrakcyjne i efektowne.

Co znajduje się tutaj i teraz?
Światło wpadające przez okno.
Cień przesuwający się po ścianie.
Czyjaś dłoń oparta o poręcz.
Odległość pomiędzy ludźmi.

Chwila ciszy.

Fotografia zaczyna się wtedy, gdy rzeczy przestają być jedynie nazwami, a stają się obecnością.

Dlatego tak ważne jest zrozumienie światła. Nie tylko ze względów technicznych. Światło uczy czegoś znacznie istotniejszego. Uczy przemijania.

Chmura przesłoni słońce. Cień przesunie się o kilka centymetrów. Twarz odwróci się w inną stronę. Gest zniknie.

Świat jest ciągłym ruchem.

Fotografia nie zatrzymuje czasu. Pozwala jedynie dostrzec jego kruchość. Nie fotografujemy rzeczy. Fotografujemy moment ich pojawienia się.

Podobnie jest z kompozycją. Często traktuje się ją jako zestaw zasad, których należy przestrzegać. W rzeczywistości kompozycja jest przede wszystkim sztuką dostrzegania relacji.

Człowiek istnieje wobec przestrzeni. Światło wobec cienia. Pełne wobec pustego. Bliskie wobec dalekiego. Każdy element nabiera znaczenia dzięki temu, co znajduje się obok niego.

Dotyczy to również fotografa.

Nie jesteśmy neutralnym okiem unoszącym się nad rzeczywistością. Nasze doświadczenia, wspomnienia, lęki i pragnienia wpływają na to, co wybieramy do kadru.

Każda fotografia jest więc jednocześnie obrazem świata i portretem osoby patrzącej. Dlatego warto nauczyć się patrzeć wolniej.

Najczęściej nie widzimy świata takim, jaki jest. Rozpoznajemy go. Wystarczy rzut oka i od razu wiemy: drzewo, okno, ulica, człowiek.

Nazwanie rzeczy daje złudzenie poznania. Fotograf powinien od czasu do czasu zawiesić tę wiedzę. Spojrzeć na drzewo jak na linię rozpiętą pomiędzy ziemią a niebem.

Na ulicę jak na strumień ruchu. Na twarz jak na zapis czasu, światła i doświadczeń. Widzenie zaczyna się wtedy, gdy przestajemy zakładać, że już wiemy, na co patrzymy.

Ostatecznie własny styl nie rodzi się z wysiłku bycia oryginalnym. Powstaje wtedy, gdy człowiek wystarczająco długo patrzy własnymi oczami. I właśnie dlatego warto być obecnym.

Oryginalność przyjdzie później.
Jeśli w ogóle będzie potrzebna.

Poprzednie Nondualizm
Następne Piękno w fotografii

Comments are closed.